Natura pędzi jak szalona, każdego dnia przyroda prezentuje się zupełnie inaczej. W środku tej dynamiki stanęłam ja. Wśród wirujących liści i suchych traw, szarych kamieni i porośniętych mchem jabłoni, wokół roziskrzonego strumienia chciałam pokazać trochę siebie. Odrobinę swego istnienia w dzikim świecie.
To takie moje wolne myśli.
Teraz o stroju.Trochę czerni i koloru. Dziś fiolety i błękity. Chyba już widać, że tej jesieni jestem ogromną fanką kolorowych rajstop. Choć nadal niepewnie łączę delikatne tkaniny z wełną i skórą. Ale może się w końcu zrobię to profesjonalnie. Trening czyni mistrza. Już niedługo postaram się zamieścić post jak uszyć zwiewną tunikę. Więc zapraszam!
Jacket - No name
Scarf - My mom
Dress - By me
West - Sh + DIY
Tights - Gatta
Boots - No name
Earrigs - Gift