poniedziałek, 14 czerwca 2010

Problem z komentarzami

W związku z tym, że sierota ze mnie pod względem informatycznym, nie mogę odpisać na komentarze. W opcji " prześlij komentarz" pięknie się wpisuje, ale opcja "zamieść" nie chce uwzględnić mych starań. W związku z tym odpiszę w tym poście i od razu proszę o radę w tej sprawie i z góry baaardzo dziękuję każdemu, kto zechce swój czas poświęcić na naprawę mych niedoskonałości!
Do anonima: Sandałki są z ubiegłego roku, ale na pewno na Allegro można znaleźć podobne. Kosztowały coś ok. 70 zł. Pozdrawiam!!!
Do Aquamarine: Dziękuję, do tego są też wygodne!
Do Bobs: Torcik banalnie prosty, jeśli chcesz podrzucę Ci przepis.
Do wszystkich kocich fanek: Dziękuję za mądre refleksje i ciepłe słowa!!! Trzymajcie kciuki za Maleństwa, bo zostały stanowczo za szybko pozbawione mamy!Pozdrawiam!!!

Pozostawione na śmierć




Znalazła je wczoraj moja mama. Zostały porzucone w reklamówce nad strumieniem. Pewnie zły człowiek chciał je wrzucić do rwącej wody, ale nie trafił. Więc zostawił je w zaroślach, by zginęły w szponach głodu i strachu. Jest ich troje. Już są bezpieczne. Trafiły pod dach ludzi, którzy kochają zwierzęta. Już zostały otoczone miłością. Już mają imiona - poznajcie Zuzię, Lilę i Adasia! Maleństwa jeszcze nie potrafią pic z miseczki, więc karmię je z maleńkiej buteleczki ze smoczkiem. Są urocze i słodkie. Ale podłość, która je spotkała nadal nie daje mi spokoju i tracę wiarę w ludzi. Jak można być taką bestią?! Przecież normalny człowiek spojrzawszy w oczy tych pociech powinien przynajmniej poczuć współczucie, litość, już nie twierdzę, że miłość... Za to ja zakochałam się potrójnie!!!

niedziela, 13 czerwca 2010

Płaskie sandałki , paw i torcik bananowy












Trochę się zaniedbałam z blogowaniem, ale wylazło słońce i nagle okazało się, że jest multum rzeczy do zrobienia - w domu, w ogrodzie, w polu, no i zaowocowało to niezłą opalenizną i brakiem kontaktu ze światem zewnętrznym. Mam trochę nowych ciuszków, nowe sandałki i w ogóle kilka świetnych rzeczy do pokazania i mam nadzieję, że nadchodzący tydzień przyniesie plony w postaci postów.
A dziś pierwsze skrzypce dla mnie grają cudowne, płaskie sandałki z piórkami i innymi extra detalami. To prezent z River Island od kuzyna, który zna się na modzie jak niejedna kobieta! Dziwne, prawda? Za to sandałki boskie! Tunika to efekt tzw. polowań z dzieckiem na ręku, leginsy a`la latex sprawdziły się na placu zabaw i w wesołym miasteczku, które dziś odwiedziłam. Jako uzupełnienie trochę ukochanych błyskotek - pierścionki te co zwykle, nadal są na mojej top one liście, bransoletki te co zwykle(robię się nudna), naszyjnik z Allegro, a kolczyki nawet nie pamiętam skąd, ale to chyba Dorothy Perkins. Fryzura jak z lat 80- tych. Spoko. Aha, jeszcze torebka. Ja po prostu kocham torby w rozmiarze XXL! Przy mniejszej czuję się nieszczęśliwa. To lakierowane, granatowe cudo dostałam od mojego męża i kocham - mieści WSZYSTKO! Paznokcie na rękach pomalowałam na ulubiony odcień różu, a na stópkach tradycyjna czerwień. Muszę sobie sprawić lakier w kolorze kakao, ostatnio urzeka mnie ta barwa na każdym kroku.
A do zdjęć wkradł się pyszny torcik bananowy, bo truskawek już nie było w naszym sklepie. Chciałam coś lekkiego z owocami i pozostały banany, ale efekt końcowy jest nie do opisania - orgia smaku...Kocham Lato!!!

Tunika - Hause
Leginsy - Gift
Sandałki - Gift
Torebka - Gift
Pierścionki - Targ lokalny
Wisior - Allegro
Kolczyki - Dorothy Perkins
Bransoletki - Orsay

czwartek, 3 czerwca 2010

O gołębiach słów kilka

















Jakiś czas temu miałam okazję odwiedzić mojego wujka, który jest zapalonym hodowcą gołębi. Zrobiłam dokumentację wizyty, choć może nie jest ona pierwszej jakości... Ale najważniejsze, że widziałam różowego gołębia! Nie tak dosłownie, jednak w promieniach słońca błyszczał żywym różem, wyglądał szałowo! Weszłam nawet do gołębnika i spowodowałam zamieszanie wśród ptasiej gromady, może mój strój im się nie spodobał, choć zadbałam o szarości, by wtopić się w tło. Ale się nie wtopiłam, niestety. A na zdjęciach gołębie, różnej maści i w rozmaitych pozach, wujek-gospodarz i mój mąż, ja i moja wyluzowana stylizacja, coby zwiać gdy ptaszki już stracą cierpliwość do mej osoby. Teraz o stroju napomknę odrobinę. Koszulka pochodzi z sh, urzekła mnie nadrukiem, spodnie, znowu Seyoo, sandałki z ćwiekami i koralikami, bo ja lubię błysk, korale na ręku w kolorach złota. No i tyle. Raz wlazłam w kałużę. Aha, gołębie mnie nie zjadły ;-).

T-shirt - SH
Rurki - Seyoo
Sandałki - Deichmann
Korale na ręku - No name
Zegarek - Gift

wtorek, 1 czerwca 2010

Pink top czyli co można zrobić z resztek




Kiedyś szyłam z tego materiału sukienkę,zdjęcia w jednym z wcześniejszych postów, z reszty wyszła bluzeczka w rozmiarze S, a jako, że S ze mnie żadne, powędruje na sprzedaż wraz ze spódnicą. Tylko muszę wszyć do niej gumkę, a ponieważ na razie takowej nie posiadam, ustaliłam wyjazd do miasta na tydzień przyszły. Pobiegam po sklepach, wpadnę do ciucholandu i może coś upoluję. Wracając do topu- marzył mi się taki romantyczny. Oczywiście dla mnie! Ale chociaż oko nacieszę... Kwiatki i perełki nadają taki letni wygląd! Tylko ,kurcze, lata nie widać! Dziś pracuję nad sukienką, oczywiście mini, jutro pewnie pokażę dzieło ;-). W planie szorty, tunika i maxi sukienka. W ogóle się ostatnio płodna zrobiłam jeśli chodzi o ubranka. Ciekawe na jak długo???